niedziela, 10 marca 2013

Rozdział Pierwszy

Catherine


        Obudziłam się z dość dużym kacem, w nieznanym mi pomieszczeniu, w samej bieliźnie. Brawo, Cat! Podniosłam się do pozycji siedzącej, do moich piersi przyciągając kołdrę koloru cappucino. Na podłodze leżały moje ubrania. Zerknęłam w bok i ujrzałam śpiącą twarz jakiegoś kolesia, z burzą loków na głowie i uroczymi dołeczkami. Jednym, zwinnym ruchem zabrałam swoje rzeczy z ciemnych paneli, po czym, owinięta kocem, ruszyłam do łazienki. Przywróciłam do porządku niesforne, czerwone włosy, makijaż ( na szczęście miałam eyeliner, błyszczyk i tusz do rzęs w torebce ) po czym ubrałam się w to, co wczoraj. Przyjrzałam się moim ciuchom. Wow, nie wiedziałam, że kiedyś założę to sukienkę. I te szpilki. No, ale cóż. Zanim wyszłam, obdarzyłam jeszcze przelotnym spojrzeniem chłopaka.
– Miło było! – mruknęłam, po czym zatrzasnęłam drzwi. Rozejrzałam się po okolicy. Hmm, jedna z tych bogatszych w Saint-Nazaire. Duża, biała willa z basenem. Sayonara, baybe!
Szybkim krokiem ruszyłam w stronę mojego domu. Domu, czyli starej, opuszczonej kamienicy, bez bieżącej wody i ogrzewania. Ale to zawsze coś. Głowa nadal mi pękała. Wyjęłam z torby ostatniego w paczce papierosa i głęboko się zaciągnęłam. Pchnęłam stare drzwi mojego mieszkania, gdzie czekała mnie niespodzianka. Niall, we własnej, skacowanej tak samo jak ja, osobie.
– Gdzie spędziłaś noc? – zapytał, wstając z poniszczonej kanapy.
– Właśnie. Gdzie ja spędziłam noc? Tego nie wiem. Urwał mi się film, skarbie. – powiedziałam oschle, zaciągając się, po czym gasząc peta w popielniczce.
          Wypuściłam dym z płuc, czekając na jego reakcję. Ale gdy po minucie taka nie nastąpiła, sięgnęłam po Jack Danielsa, stojącego na stoliku. Odkręciłam butelkę, po czym wzięłam kilka potężnych łyków alkocholu. A potem jeszcze więcej, aż się skończył. Czułam, jak procenty buzują mi we krwi. 
– Masz jakieś mocne zioło? – wymamrotałam, siadając na kanapie. – Potrzebuję.
– Jasne. Masz. – rzucił mi rurkę, a ja wzięłam ją do ust. Po kilku minutach odłożyłam ją na miejsce. Wstałam i złapałam twarz blondyna w ręce.
– Nie przejmuj się tym tak.. Przecież wiesz, że żadna noc z nieznanym kolesiem z klubu mnie nie złamie. – wyszeptałam, po czym wpiłam się zachłannie w jego usta.
– Doskonale o tym wiem. – powiedział, po czym odciągnął mnie od siebie. – Ale widzę, że już planujesz kolejną noc w klubie. 
– Dokładnie, Niall. I tym razem nie zostawiajcie mnie z Zayn'em samą, schlaną do nieprzytomności, dobra? – powiedziałam ostro, po czym, zabierając ze sobą Maryśkę, wyszłam na hol. Byłam na nich zła, więc, wyrażając zwykle w ten sposób wściekłość, zachłannie zaciągałam się. Uchyliłam drzwi mieszkania, wrzucając mu w ręce resztę zioła.
– Kobiety. – mruknął posępnie, biorąc łyka piwa, po czym zniknął w kuchni. Westchnęłam i weszłam do środka, kierując się w stronę szafy. W "łazience" przebrałam się w wyblakły t-shirt Nirvany i wytarte, dziurawe, jeansowe rurki oraz lity. Włosy związałam w koka, po czym wyszłam z domu.


Nataly

         Otworzyłam oczy. Zegar na stoliku nocnym wskazywał piątą czterdzieści. Idealnie. Wygrzebałam się z łóżka, spoglądając w okno. Już jasno, wieża Eiffla również idealnie widoczna. Szybko umyłam się, ubrałam i uczesałam. Złapałam walizkę, po czym otworzyłam szeroko okno. Wyrzuciłam przez nie bagaż, po czym stanęłam na parapecie i skoczyłam na grządkę miękkich stokrotek. Udało się. Otrzepałam ubranie z ziemi, po czym pobiegłam najszybciej jak umiałam w kierunku autostrady. Przystanęłam niedaleko, po czym machnęłam na taksówkę. Wsiadłam do niej.
– Pod stację metra w centrum miasta. Szybko! – powiedziałam, pakując taksówkarzowi w ręce kilka euro. Zaczął jechać. Dobra. Mam kasę, gdzie się zatrzymać w Saint-Nazaire, a także plan na życie. No i bilet. Nie będzie najgorzej, pomyślałam, wysiadając z taksówki. Zbiegłam w dół schodami, po czym wsiadłam do metra, odjeżdżającego właśnie do Saint-Nazaire. Na pewno będą mnie szukać, bo ozdobna kartka z napisem ,,Nie martwcie się. Jestem w bezpiecznym miejscu. Nie dzwońcie, nie piszcie. Kiedyś wam to wytłumaczę. Kocham was!" na łóżku im nie wystarczy. Przeczesałam palcami włosy, patrząc, jak za oknem miga kolejny ciemny tunel. 
Kariero, nadchodzę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz